Dlaczego ruch to nie tylko trening – i dlaczego to dobrze.
O budowaniu świadomości ciała zamiast walki z własnymi ograniczeniami.
Większość ludzi myśli o ruchu jednowymiarowo – jako o samych ćwiczeniach. Ja tak nie myślę. Patrzę na ruch w kilku wymiarach, bo łączę ćwiczenia z ruchem na co dzień oraz z głęboką świadomością tego, jak każda minuta w ciągu dnia nas kształtuje. Ruch dla ciała jest jak jedzenie – potrzebujemy go w różnych, różnorodnych porcjach, a nie tylko w postaci jednej “pigułki” treningu raz na jakiś czas.
Staram się uczyć właśnie tego: jak stać się bardziej uważnym, jak zwracać na siebie większą uwagę i mieć większą świadomość siebie. Uczę tego podczas samych ćwiczeń, ale również tego, jak być uważnym w codziennym życiu. Chodzi o to, by zacząć zauważać i zrozumieć, jak codzienne czynności, nawyki, a nawet to, jak stoisz w kolejce czy siedzisz na krześle, wpływają na Twoje ciało i na to, jak się czujemy.
I to jest o wiele trudniejsze niż same ćwiczenia.
Ciągłe skupianie się na czymś jest trudne, a jeszcze trudniej jest wtedy, gdy mamy skupić się na sobie, bo w głowie pojawia się wiele osądów: „nie podoba mi się, jakie moje ciało jest”, „nie lubię na nie patrzeć”, „nie lubię tego, że coś mnie boli”, „moja stopa nie jest stabilna”, „moje plecy są okrągłe”, „moje ramiona są spięte”, „moje lędźwia bolą”... ta lista może być znacznie dłuższa. Kiedy próbujesz obejść jakiś swój słabszy punkt czy ograniczenie – podświadomie chcesz uciec od tego problemu.
Zamiast siłować się z własną geometrią, lepiej sprawdzić, jak Twoje ciało reaguje na obciążenia i grawitację.
Kiedy oferuję inną wersję – skorzystaj z niej. I nie traktuj tego jako pójścia na łatwiznę. Zmiana parametrów ruchu to po prostu inna dawka bodźca, której Twoje tkanki w tym momencie potrzebują do bezpiecznej pracy. Zbadaj tę pozycję. Zobacz, jak na to konkretne ułożenie reaguje Twoje ciało. Może do tej pory właściwie nie patrzyłaś na swoje stopy i nie dawałaś im szansy na przenoszenie ciężaru ciała?
Elementów do obejrzenia jest mnóstwo, dlatego wybieramy po jednym na raz i naprawdę o to dbamy. Na początku robimy wersję, która pozwala na zachowanie kontroli, a potem sprawdzamy, jak ciało odpowiada na ten bodziec.
Jeśli odczuwasz rzeczywisty ból podczas ruchu, to nie jest powód do wstydu ani sygnał, żeby całkowicie się wyłączyć. To po prostu informacja o mechanice Twoich stawów, którą możesz śledzić. Możesz obserwować, jak to, co robisz, wpływa na Twój organizm i na Twój rozwój.
Objawy, które czujesz, to zazwyczaj nie jest kwestia niezmiennej anatomii czy wyroku losu. Twoje ciało dopasowało się kształtem do tego, jak używałaś go przez lata. To jest suma wszystkiego, co do tej pory z nim zrobiłaś i jakimi nawykami je „karmiłaś” na co dzień. Dlatego czasem warto się po prostu zatrzymać, spojrzeć z boku bez oceniania i uczciwie powiedzieć: „Tak, to pogarsza mój stan – tego nie róbmy. A to mi służy”. Po prostu.
Ten esej jest darmowy, tak samo jak wszystkie kolejne. Jeśli uważasz, że taka perspektywa na ruch i świadomość ciała może pomóc komuś, kto zmaga się z bólem lub brakiem akceptacji własnych ograniczeń – proszę, udostępnij ten tekst dalej.



